Budka Suflera „Przechodniem byłem między wami…”

Polskie Nagrania „Muza”

Rok wydania1976

  1. I tylko gwiazda – blask jej znikomy Lyrics 3:28
    I tylko gwiazda – blask jej znikomy
    Los chyłkiem szedł,
    W kołnierz chował twarz,
    Jak ruletę toczył dni
    Pochyłością lat,
    Tężał mroczny wąwóz,
    Jak wilgotny mur,
    Zmierzch, jak piękno chore,
    Ciemne smugi snu.
    Patrzeć nie umiem
    Przez różowe szkło,
    Dokąd tak szedłem,
    O co to mi szło?
    Kiedy nagły świat
    Chłód spowija skronie
    Przetrwać mi pozwala
    Przetrwać światło
    Które dla mnie płonie
    Kiedy patrzę w światło
    Widzę światło
    Które dla mnie płonie
    Jak suchy liść,
    Jak kapryśny wiatr,
    Dokąd tak biegniesz
    Uwikłany w świat,
    Kiedy nagły świat,
    Chłód spowija skronie,
    Przetrwać mi pozwala,
    Przetrwać światło,
    Które dla mnie płonie,
    Kiedy patrzę w światło
    Widzę światło,
    Które dla mnie płonie!
    Kiedyś chciałbym dojść już tam
    I do szyby przytknąć twarz,
    Odnaleźć w środku
    Siebie sprzed tych trudnych lat.
  2. Najdłuższa droga Lyrics 10:56
    Drga księżyca toń przejrzysta,
    Wrzosy spienił wiatr, a nad duktem mgła
    Z smutkiem brzóz przeplata się,
    Od połonin echo niesie równy rytm, werbli stuk…
    Jakby leśny oddział szedł,
    Szum proporców, rżenie koni, ostróg blask, ostróg blask!
    Idą tak co noc, co rok, idą od wieków ciągle w marszu!
    Legion cieni, legion wiernych z różnych epok ciągle w marszu…
    Nad zmęczenie, ludzką słabość, ludzki strach
    Idą tak, żadnych skarg…
    A pod zbroją, pod mundurem jasny blask,
    Ciepły blask, nie gaśnie wciąż…
    Przez historię i przez czas idą wierni swym ideom,
    Każdej nocy są gotowi umrzeć znów dla sprawy!
    Nad zmęczenie, ludzką słabość, ludzki strach
    Idą tak, żadnych skarg
    A pod zbroją, pod mundurem jasny blask,
    Ciepły blask, nie gaśnie wciąż…
    Tylko czasem któryś jeździec miękko z konia zsunie się, ugodzony…
    Wtedy wiedz, że tu jesteśmy winni my,
    Właśnie my – zwykli ludzie…
    Zabijamy nieśmiertelnych każdą zdradą,
    Gdy nie starcza siły nam, by zagrodzić drogę złu…
    Zapłacili za ideę cenę cen,
    Teraz strzegą jej, i bez końca trwa ich marsz!
    Przez historię i przez czas idą wierni swym ideom,
    Każdej nocy są gotowi umrzeć znów dla sprawy!
    Od połonin echo niesie równy rytm, werbli stuk,
    Szum proporców, rżenie koni, ostróg blask, ostróg blask!
    Idą tak co noc, co rok, idą od wieków ciągle w marszu,
    Legion cieni, legion wiernych z różnych epok ciągle w marszu,
    Nad zmęczenie, ludzką słabość, ludzki strach ciągle w marszu!
  3. Pożegnanie z cyganerią Lyrics 4:21
    Jak dziurawy płaszcz noc prześwita,
    Wino kończy się, chrypi płyta,
    Zaraz muszę wyjść, was zostawić,
    Czarną pelerynę z ramion, z ramion zdjąć…
    Cześć chłopaki, w różne drogi nam!
    Trochę żalu czuję gdzieś na dnie,
    Tej włóczęgi wolnej trochę, trochę żal!
    I dorożką wypraw ponad dachy henże, ponad dachy hen,
    Gdzie niebieski prószył śnieg…
    W każdym drzewie skrzypiec dźwięk w słowie wiersza już tkwił,
    Jakbyś ponad ziemią szedł,
    W jasnej chmurze tkwił całe dnie,
    Wymyślonych zdarzeń świat zbytnio chyba wciągnął nas!
    Ale, chłopcy, pojąłem teraz:
    Niezwyklejszym zwykłe życie, gdy udźwignąć umiesz je!
    Jakże wiele kryje się,
    Jakże wiele kryje się w zwykłych rzeczach!
  4. Konie już czekają przed domem Lyrics 6:40
    Pod prąd dni, idziesz sam
    Ciągły ból, jak napięty łuk
    Ciągły pęd, cały świat u stóp
    Gwiezdny bruk kopyt niesie stuk.
    Martwy tłum, z mgieł wyziera śmierć
    W żyłach lód, już nie umiesz chcieć…
    Dławi cię czarny wąwóz dni.
    Noc jak wiersz, kolcem w duszy tkwi!
    Młode szumią liście, muskając strzechy chat
    Odbiegłeś stąd daleko, diabeł splątał trakt,
    Miasto cię zwiodło, blichtrem oszukał świat,
    Przegrałeś, przyznaj, przed rozdaniem kart!…
    Świta już, pusto dzwoni szkło,
    Dzwoni szkło…
    Gdzie twój żar, ufny oczu blask?
    Roztrwoniłeś, patrz, swój najlepszy czas…
    Piszesz, że żegnać się nie chcesz,
    W pętlę skurczyła się przestrzeń.
    Lecz za okno, bracie, spójrz jeszcze raz
    Isadorę śnieg rzeźbi w powietrzu.
    Tak, ta chwila, to teraz, żyłeś mocno i mocno umierasz!
  5. Noc nad Norwidem Lyrics 7:11
    Kadzidlana mgła,
    Kadzidlana mgła,
    Kadzidlana mgła,
    Kłębi się, spiżów jęk,
    Migotanie świec
    Gotyk wyższym czyni wciąż,
    O marmur kopyt stuk,
    I na tarczy miecz,
    Taki pogrzeb chciałeś mieć.
    Ciebie po prostu z domu wynieśli,
    Jeszcze bardziej byłeś sam,
    Dudniły grudy, grudy gliny
    Na cichym… Pere la chaise.
    Lecz ty żyjesz, wciąż żyjesz,
    Przetrwałeś jednak śmierć.
    Teraz siedzę w noc,
    Z twoją myślą sam na sam,
    Z białych kartek patrzą na mnie
    Oczy twe,
    Z uczciwości serca
    Sądzą nas,
    Ty żyjesz, wciąż żyjesz,
    Przetrwałeś jednak śmierć,
    Czasowi
    Zapomnieniu wbrew
    Czasowi
    Zapomnieniu
    Teraz siedzę w noc
    Z twoją myślą
    Sam na sam
    Z białych kartek patrzą na mnie
    Oczy twe
    I sądzą mnie
    Sądzą nas
    Ty żyjesz, wciąż żyjesz,
    Przetrwałeś jednak śmierć
    Tak, papier spłonie,
    A kamień zniszczy czas,
    Ale myśl płomienna wciąż
    Będzie,
    Będzie, będzie trwać.
    Tak, papier spłonie,
    A kamień zniszczy czas,
    Ale myśl płomienna wciąż
    Będzie,
    Zazdrościłeś im,
    Zazdrościłeś im,
    Zazdrościłeś im,
    Kirów tych
    Koni tych
    Zazdrościłeś im,
    Spiżów i marmurów,
    Blasku świec, zazdrościłeś
    Tłumów w wielkim bólu,
    Ty, ty nieśmiertelny.
  6. Pieśń niepokorna Lyrics 6:01
    Jest pieśń jak żagiel gwiezdny napój
    Wielkie skrzydła w wielki wiatr
    Dla tych co pełzać w mule nie chcą
    Głowa w górze sztywny kark
    Jest pieśń jak pomruk zwiastun błyskawic
    Sokół pośród stada wron
    Tylko niektórzy ją podjąć umieją
    Innym gardła dławi strach
    Słuchaj
    W bezsennych nocach ona gra
    Mówię słuchaj
    W bezdennym bólu ona trwa
    I jej czujesz moc
    I wciągnięty raz w nurt
    Oszalały biegniesz w nocy
    Kiedy inni syci śpią
    Mówię popatrz
    Jak oni mdłym się ogniem tlą
    Mówię słuchaj
    Nie daj przez palce ciągnąć dniom
    Przez śnieg i przez deszcz
    Pieśni sztandar chcesz nieść
    Życie mówię musi brzmieć
    Tak jak wielki piękny wiersz
    Jest pieśń jak żagiel gwiezdny napój
    Wielkie skrzydła w wielki wiatr
    Żywe pochodnie płyniemy nad czasem
    W dróg nieprzetartych dal
    W nowe pejzaże ziemi niczyjej
    Gdzie nie bywał dotąd nikt
    Słuchaj
    Jest pieśń jak wilczy w górach zew
    Mówię słuchaj
    Jak dziko w żyłach szumi krew
    Przez śnieg i przez deszcz
    Pieśni sztandar chcesz nieść
    I zbyt wielkich nie ma czynów
    I zbyt wielkich nie ma spraw
    Mówię popatrz
    Jest pieśń jak żagiel gwiezdny napój
    Wielkie skrzydła w wielki wiatr
    Dla tych co pełzać w mule nie chcą
    Głowa w górze sztywny kark
    Jest pieśń jak pomruk zwiastun błyskawic
    Sokół pośród stada wron



pl_PLPolish