Budka Suflera „Live at Carnegie Hall (2)”

New Abra

Rok wydania2000

  1. Jeden raz Lyrics 4:02
    Nie potrzeba mi
    Zakrętów dróg i morza łez,
    Tylko pozwól nam
    Dotykiem drżącym
    Dłonie spleść.

    Nie potrzeba mi
    Niewiary i udręki snu,
    Pozwól tylko czuć,
    Jak przy mnie chwilą stoisz znów.

    Nie potrzeba już
    Niepokój mierzyć sercem wprost,
    Wszystko jedno mi,
    Ja każdy, byle z tobą los.

    Tylko jeden, jeden raz,
    Pośród wiosny twoich warg,
    Pozwól spaść i niech się świat
    Nagłym świtem skończy w nas.

    Nie potrzeba nam
    Zakrętów dróg i morza łez,
    Tylko pozwól mi
    W dotyku prawdy
    Głowę wznieść.

    Tylko jeden, jeden raz,
    Pośród wiosny twoich warg,
    Pozwól spaść i niech się świat
    Nagłym świtem skończy w nas.
    Chociaż raz, jeden raz,
    Chociaż raz, jeden raz.

    Tylko jeden, jeden raz,
    Pośród wiosny twoich warg,
    Pozwól spaść i niech się świat
    Nagłym świtem skończy w nas.
    Tylko jeden, jeden raz,
    Niech w nas dzikie wino gra,
    Ponad dachem ziemi, hen,
    Tak łaskawie jak się da.

    Nie potrzeba mi
    Niewiary i udręki snu,
    Tylko pozwól nam
    W godzinę życie przeżyć znów!
  2. Gdzie jest ta krew Lyrics 4:35
    Pamiętam jak dziś
    Że byliśmy źli
    Bo kwiaty nam z koszul spływały
    Za wodą ktoś szedł
    Na wojnę a w nas
    Wciąż pieśni wolności śpiewały

    Nie mów nic, nie mów nic
    Nie chcę wiedzieć
    Co naprawdę dzieje się do koła nas
    Nie mów nic, nie mów nic
    Daj mi siebie
    Miłość to jest wszystko czego trzeba nam

    I gdzie jest tak krew
    Co rodzi marzenia
    I gdzie jest tak krew
    Oooo.......nie ma

    Pamiętam jak dziś
    Gdy grali ten hit
    Słuchaliśmy ich tacy mali
    Za sceny wiatr wiał
    I śpiewał, że czas
    Bym skrzydła już miał jak ze stali

    Nie mów nic, nie mów nic\
    Nie chcę wiedzieć
    Co naprawdę dzieje się do koła nas
    Nie mów nic
    Graj mi, graj
    Daj mi siebie
    Miłość to jest wszystko czego trzeba nam

    I gdzie jest tak krew
    Co rodzi marzenia
    I gdzie jest tak krew
    Oooo.......nie ma

    Nie mów nic, nie mów nic...
  3. Głodny Lyrics 6:02
    Wciąż jesteś głodny
    Ciągle samotny
    Nienasycony niczym wilk
    Czemu wciąż krążysz
    Do czego zdążasz
    Tak, prawdę mówiąc, nie wie nikt

    Pragniesz wolności
    Wielkiej miłości
    Dostajesz tyle, żeby żyć
    Idee durne
    Odpadki wtórne
    Nic, o co warto by się bić

    A gdy ci zmienią wszystko
    W wielki śmieci stos
    Na swoim wysypisku
    Długo, długo wyjesz w noc

    Głód, głód, wieczne ssanie
    Bez końca, bez dna
    Głód, głód, potem branie

    Tego, co się da
    Wciąga cię nuda
    Wciąga cię wóda
    W końcu na wszystko godzisz się
    Śmieci kupujesz
    I konsumujesz
    To twojej egzystencji sens

    Wciąż chcesz być wolny
    Do marzeń zdolny
    Tak jak przed tobą nie był nikt
    Wciąż jesteś głodny
    Ciągle samotny
    Nienasycony niczym wilk

    A gdy ci zmienią wszystko…
  4. Strefa półcienia Lyrics 4:50
    Zapominam cię
    Co mam zrobić z tym?
    Jeszcze tylko wspomnień garść
    W mej pamięci wciąż się tli
    Zapominam cię
    Swoje robi czas
    Znów przywołać próżno chcę
    Twoje imię któryś raz

    Wszystko to, co było
    Przecież to jest w nas
    Tak niesprawiedliwy
    Tylko jest ten czas
    Strefa półcienia
    To ten pierwszy krok
    Potem zapomnienia
    Bezlitosny mrok

    Zapominam cię
    W tłumie gubisz się
    Jak samotna w morzu łódź
    Na obszernym znikasz tle

    Zapominam cię
    Z wolna idą w kąt
    Jakiś uśmiech, słowo, gest
    Coraz dalej, dalej stąd

    Wszystko to, co było…

    Zapominam cię
    Nie tak miało być
    Przecież miłość nasza wiem
    Miała wiecznie, wiecznie żyć
    Zapominam cię
    Co mam robić z tym?
    Jeszcze tylko wspomnień garść
    W mej pamięci wciąż się tli
  5. Takie tango Lyrics 4:41
    Na sali wielkiej i błyszczącej
    Tak jak nocne Buenos Aires
    Które nie chce spać
    Orkiestra stroi instrumenty
    Daje znak i zaraz zacznie
    Nowe tango grać
    Siedzimy obok obojętni
    Wobec siebie jak turyści
    Wystukując rytm
    Nie będzie tanga między nami
    Choćby nawet cud się ziścił
    Nie pomoże nic

    Chociaż płyną ostre nuty
    W żyłach płonie krew
    Nigdy żadne z nas do tańca
    Nie poderwie się

    Bo do tanga trzeba dwojga
    Zgodnych ciał i chętnych serc
    Bo do tanga trzeba dwojga
    Tak ten świat złożony jest

    Zaleje w końcu Buenos Aires
    Noc tak gęsta jak atrament
    A gdy przyjdzie brzask
    Co było w naszych sercach kiedyś
    Kiedyś jak świecący diament
    Cały straci blask

    I choć będą znowu grali
    Bóg to jeden wie
    Nigdy razem na tej sali
    Nie spotkamy się

    Bo do tanga trzeba dwojga
    Zgodnych ciał i chętnych serc
    Bo do tanga trzeba dwojga
    Tak ten świat złożony jest
  6. Memu miastu na do widzenia Lyrics 3:43
    Jeszcze raz ruszy ta zniszczona płyta
    Stary sprawdzony dobry blues
    Dom już bezludny pustka nieprzebyta
    Z pustych pokoi przepędzam czas

    Za oknem koniec nocy bezrozumnej
    Jak stypa długiej i smutnej jak blues
    Drzwi jeszcze skrzypią tak jak wieko trumny
    Zamykam nimi życia swego szmat

    Jeszcze mi tylko spacer pozostał
    Wąską aleją przez zielony park
    Wiatr w drzewach szemrze ledwie przebudzony
    Tak jak wczoraj, przedwczoraj, od lat

    Tak dziwna to chwila brakuje słów
    Tak dziwna to chwila brakuje słów
    Tak dziwna to chwila brakuje słów
    Tak dziwna to chwila brakuje słów
  7. Martwe morze Lyrics 4:47
    Dokąd idziesz bracie
    Dokąd gnasz
    Po co tak zabijać się
    W jednym punkcie przecież
    W końcu trwasz
    Tylko czas do przodu mknie

    Tak przemijasz w miejscu
    Spalasz się
    Jak pustynny w słońcu głaz
    Wszelki ruch to tylko
    Pozór jest
    Jeden mknie do przodu czas

    To twój los
    Zatrzymany w biegu kadr
    Martwe morze stoi wokół nas
    I nadziei brak na wiatr

    Świat do koła kłębi się jak rój
    Ta gorączka wiecznie trwa
    Świat wiruje zjada ogon swój
    Tylko czas do przodu gna

    To twój los
    Zatrzymany w biegu kadr
    Martwe morze stoi wokół nas
    I nadziei brak na wiatr
    Martwe morze stoi wokół nas
    I nadziei brak na wiatr

    Martwe morze…

    Jeśli pośród naszych
    Gwiezdnych dróg
    Pośród nieskończonych tras
    Gdzieś istnieje jeden
    Wieczny Bóg
    To na imię ma on: Czas

    To twój los
    Zatrzymany w biegu kadr
    Martwe morze stoi wokół nas
    I nadziei brak na wiatr
    Martwe morze stoi wokół nas
    I nadziei brak na wiatr.
  8. Cisza jak ta Lyrics 5:27
    Sza, cicho sza czas na ciszę,
    Już oddech jej coraz bliżej,
    Tego naprawdę Ci brak,
    Ona jedna prawdziwy ma smak,
    Cisza jak ta.

    Sza, cicho sza, zbliż się do niej,
    Drga, ledwie drga, blady płomień,
    Podejdź i zanurz się w nią,
    Rryształową i czystą jej toń,
    Zanurz do dna.

    REF:
    Bliżej i bliżej, i bliżej, i bliżej
    Masz do niej,
    Ciszej i ciszej, i ciszej, i ciszej
    Co dnia

    Kończ, po co ten ciągły hałas,
    Sam zdwoić go wciąż się starasz,
    Tak Cię uczyli od lat,
    Tylko krzykiem zdobywa się świat,
    A to nie tak, nie tak!

    Sza, cicho sza, czas na ciszę,
    Tę, którą w swym sercu słyszysz,
    Kiedyś śpiewało, jak z nut,
    Teraz gładkie i zimne jak, lód,
    Smutny to cud, o smutny cud!

    REF (3x)
    Podejdź i zanurz się w nią,
    Kryształową i czystą jej toń,
    Cisza jak ta, jak ta…
  9. Jest taki samotny dom Lyrics 8:38
    Uderzył deszcz, wybuchła noc,
    Przy drodze pusty dwór,
    W katedrach drzew, w przyłbicach gór,
    Wagnerowski ton.

    Za witraża dziwnym szkłem,
    Pustych komnat chłód,
    W szary pył rozbity czas,
    Martwy, pusty dwór.

    Dorzucam drew, bo ogień zgasł,
    Ciągle burza trwa,
    Nagle feeria barw i mnóstwo świec,
    Ktoś na skrzypcach gra,
    Gotyckie odrzwia chylą się
    I skrzypiąc suną w bok
    I biała pani płynie z nich
    W brylantowej mgle.

    Zawirował z nami dwór,
    Rudych włosów płomień,
    Nad górami lecę, lecę z nią,
    Różę trzymam w dłoni.

    A po nocy przychodzi dzień,
    A po burzy spokój,
    Nagle ptaki budzą mnie
    Tłukąc się do okien
    A po nocy przychodzi dzień,
    A po burzy spokój,
    Nagle ptaki budzą mnie
    Tłukąc się do okien

    Znowu szary, pusty dom,
    Gdzie schroniłem się
    I najmilsza z wszystkich, z wszystkich mi
    Na witraża szkle,
    Znowu w drogę, w drogę trzeba iść,
    W życie się zanurzyć,
    Chociaż w ręce jeszcze tkwi
    Lekko zwiędła róża…

    A po nocy przychodzi dzień,
    A po burzy spokój,
    Nagle ptaki budzą mnie
    Tłukąc się do okien.
    A po nocy przychodzi dzień,
    A po burzy spokój,
    Nagle ptaki budzą mnie
    Tłukąc się do okien.
  10. Piąty bieg Lyrics 6:04
    Czy to tak tęskny dźwięk,
    Aż serce skacze,
    Czy tylko struna,
    Tak pęknięta płacze?

    Ile prawdy jest w piosence,
    Gdy się śpiewać chce?
    Nigdy mnie nie pytaj więcej!

    Nie czując dni, godzin, lat,
    Nie licząc zysków, ani strat,
    Okrążamy, opływamy wokół świat.
    A jeśli drugi widać brzeg,
    Muzyka to najlepszy lek,
    Ona jest jak w długiej trasie
    Piąty bieg!

    Pogasną światła
    Nim się czegoś dowiesz.
    W trzech zwrotkach życia
    nigdy nie opowiesz.

    Z tej, czy z tamtej strony sceny
    Rezygnacji gest,
    Jednakowo mało wiemy
    Czym ta podróż jest.

    Ile prawdy jest w piosence,
    Gdy się śpiewać chce?
    Nigdy mnie nie pytaj więcej, nie

    Nie czując dni, godzin, lat,
    Nie licząc zysków, ani strat,
    Okrążamy, opływamy wokół świat.
    A jeśli drugi widać brzeg,
    Muzyka to najlepszy lek,
    Ona jest jak w długiej trasie
    Piąty bieg!
  11. Cień wielkiej góry Lyrics 6:45
    Ona przychodzi chytrze,
    Bez ostrzeżeń i gróźb,
    Krzyczy pękniętą liną,
    Kamieniem zerwanym spod stóp,
    Spod stóp.

    Wszystko zaczyna się zwykle,
    Jak każdy wspinaczki dzień,
    Trudny dzień.

    Ściana, droga pod szczyt,
    A potem nagle krzyk – oooooo…

    Góry wysokie, co im z Wami walczyć każe?
    Ryzyko, śmierć, te są zawsze tutaj w parze.
    Największa rzecz, swego strachu mur obalić,
    Odpadnie stu, lecz następni pójdą dalej!

    Góry wysokie, wiem co z Wami walczyć każe,
    Ryzyko, śmierć, te są zawsze tutaj w parze.
    Na rzęsach szron, inni już idą dalej,
    Na twarzy śnieg, lecz są nowi, śmiali są,
    Tylko czasem, czasem zamyślenie, tylko czasem zamyślenie.

    Sam możesz wybierać los, szczytów, szczytów ślad
    Sam możesz wybierać los, zrozum to, wejdź na szczyt!

    Góry wysokie, co im z Wami walczyć każe?
    Ryzyko, śmierć, te są zawsze tutaj w parze.
    Największa rzecz, swego strachu mur obalić,
    Odpadnie stu, lecz następni pójdą dalej,
    Tylko czasem, czasem zamyślenie, tylko czasem zamyślenie.
    Sam możesz wybierać los, szczytów, szczytów ślad
    Sam możesz wybierać los, zrozum to, wejdź na szczyt!